sobota, 12 lutego 2011

Cena strachu




Niesamowity film!

Początkowo zupełnie niepozorny. Stopniowo zanurza widza w swój świat. Emanuje tropikalnym upałem. Naświetla życiową sytuację bohaterów, która stanie się kontekstem dla późniejszych wydarzeń. Powoli obnaża charakter oraz światopogląd postaci, a także ich wzajemne relacje, które dość szybko ulegają zmianie.

Wreszcie przechodzi do meritum. W sposób przekonujący ukazuje przerażającą prawdę, do czego zdolny jest człowiek, aby się wzbogacić. Nie dba o własne zdrowie i życie, ryzykuje je. Za nic ma przyjaźnie, znajomości i normy moralne. Jest zdolny do strasznych czynów, jeśli coś stanie na jego drodze.

Cała ta treść ubrana w znakomicie wymyśloną i napisaną, trzymającą w napięciu, dynamiczną historię.

Wielkie to kino, wspaniałe dzieło.
Dla mnie rewelacja.
Polecam.
















Cena strachu / Le Salaire de la peur
reż. Henri-Georges Clouzot, 1953

Moja ocena: 9/10

7 komentarzy:

  1. Ciekawe czy widmo ci się spodoba:|

    OdpowiedzUsuń
  2. Tobie nie. Ale ogólnie tak. Acz Ceny strachu - szczególnie po wpisie pod spodem - też bym ci nie polecił. Znając twój stosunek np do Hiczkoka zdziwię się jak ci się Widmo spodoba bo na pewnej płaszczyźnie nie da się uniknąć porównań - acz niekoniecznie Hiczkok wygrał by w tym zestawieniu.

    Nie masz chyba wyjścia. Musisz zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ozona (thrillerowego/basen/relacje międzyludzkie) też dużo! Więc może Widmo tak do końca nie jest u ciebie na przegranej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok. W najbliższej nieokreślonej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Clouzota to bym Kyrtapsowi polecał Piekło. Gdyby nie to, że nie powstało;)
    Widmo niekoniecznie się spodoba, ale skoro w Cenie Strachu nie dostrzegłeś wykładni pewnej znanej filozofii, a mimo to się spodobało... To dobry znak. Zobacz sobie Kruka.

    OdpowiedzUsuń
  6. To moje pierwsze spotkanie z kinem Clouzota.

    Żadna filozofia w filmie nie będzie jego wadą, jeśli film nie będzie próbował na siłę ją narzucić widzowi i jeżeli wszystko będzie się trzymać kupy.

    Ale czemu "Cena strachu" miałby mi się nie podobać - nie wiem.

    OdpowiedzUsuń