środa, 2 sierpnia 2017

Przegląd obejrzanych - CZERWIEC i LIPIEC 2017

W minionych dwóch miesiącach wakacyjnych, niemal wyłącznie karmiłem się kinem lekkim, łatwym i przyjemnym. Poniżej zamieszczam ranking obejrzanych filmów wraz z krótkimi komentarzami. 


Kuzyni  (2011) reż. Daniel Sánchez Arévalo
★★✰✰✰
Przewidywalny banał. Historia nie ma ładu, składu, a tym bardziej sensu. Wszystko udaje, że jest śmiesznie, choć nie ma z czego się śmiać. 
Primos, Hiszpania

Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie potrafią czytać map (2007) reż. Leander Haußmann
★★✰✰✰
Trudno było mi wytrwać do końca tego filmu. Jest on pełen przeróżnych pomysłów na kolejne sceny i ich wykonanie, jednak są to głównie słabe pomysły. Odniosłem wrażenie usilnego ozdabiania, nieuzasadnionego dynamizmu i pozowania na szaloną komedię.
Warum Männer nicht zuhören und Frauen schlecht einparken, Niemcy

Captain Fantastic (2016) reż. Matt Ross
★★✰✰✰✰
Ciekawa sytuacja wyjściowa, jednak historia rozwinęła się w kierunku głupoty i hollowyoodzkiego lukru. Historia naciągana, wykonanie przeciętne.
USA

Dziś jestem blondynką (2010) reż. Marc Rothemund
★★
Historia z sensem, choć chwilami ociera się o wyciskacz łez dla nastolatek. Warunki i okoliczności walki z rakiem mało realistyczne, nawet jak na szpital w Niemczech. Do tego płycizna psychologiczna. Ogólnie - ujdzie.
Heute bin ich blond, Niemcy i Belgia

Dzikie łowy (2016) reż. Taika Waititi
★★✰✰✰
Nowozelandzkie filmy są bardzo specyficzne, dzięki czemu łatwo dają się lubić. Ten zaczyna się bardzo ciekawie. Kilkunastoletni grubas dostaje ostatnią szansę, aby nie trafić do poprawczaka. Zostaje oddany do rodziny zastępczej, która mieszka w drewnianej chacie z dala od cywilizacji. Na początku jest całkiem oryginalnie i śmiesznie, lecz fabuła poszła w stronę głupkowatej przygody, w której umyka sens. W miarę rozwoju akcji, robi się rozwlekle, a niektóre sceny są nielogiczne, idiotyczne i/lub słabo wykonane. 
Hunt for the Wilderpeople, Nowa Zelandia

Dziki cel (2013) reż. Jonathan Lynn
★★✰✰
Nic oryginalnego, średnie wykonanie, ale ogląda się przyjemnie i można się zrelaksować, bez uszczerbku dla zdrowia.
Wild Target, W. Brytania i Francja

Miłość o smaku Orientu (2008) reż. Robert Allan Ackerman
★★
Chwilami razi po oczach drobnymi głupotami. Na szczęście jako całość się broni, bo ma sens. Nie jest to nic nadzwyczajnego ani oryginalnego. Da się obejrzeć, a nawet chwilami uśmiechnąć.
The Ramen Girl, USA i Japonia

Kot Bob i ja (2016) reż. Roger Spottiswoode
★★
Ciekawa biografia pewnego narkomana walczącego z nałogiem. Niestety, film jest bardzo przewidywalny, zrobiony bez polotu i pomysłu. Bardzo sucha ekranizacja książki / życia prawdziwej postaci.
A Street Cat Named Bob, Wielka Brytania

Jak wytresować smoka (2010) reż. Dean DeBlois, Chris Sanders
★★
Niezła, dobrze zrobiona bajka. Raczej dla dzieci. Obejrzeć i zapomnieć. 
How to Train Your Dragon, USA

Wielka Szóstka (2014) reż. Don Hall, Chris Williams
★★
Bardzo sympatyczni bohaterowie. Poza tym, seans bez historii. Solidne rzemiosło.
Big Hero 6, USA

Kamerdyner (2005) reż. Gary Sinyor 
★★
Świetna komedia dla całej rodziny. Mnóstwo zabawnych tekstów i sytuacji. Ubaw po pachy. Dobry odmóżdżacz. 
Bob the Butler, USA

Babcia Gandzia (2011) reż. Jérôme Enrico
★★
Film równie zwariowany, jak jego tytułowa bohaterka. Bardzo dobry scenariusz sprawia, że zapada on w pamięć. Jest z czego się pośmiać. Podczas seansu kibicuje się Babci. Sporo śmiechu i dobrej zabawy. Nic ambitnego.
Paulette, Francja

Little Boy (2015) reż. Alejandro Monteverde
★★
Bardzo pozytywna historia z wielokrotnym mrużeniem oka do widzów. Kilka świetnych scen i zbiegów okoliczności. Ciekawi bohaterowie. W tle wojna, dzieciństwo, relacje międzyludzkie i dorastanie. Szkoda, że wszystko takie płytkie. Fajny film ze sporym, niewykorzystanym potencjałem.
USA i Meksyk

Szczęśliwi ludzie: rok w tajdze (2010) reż. Werner Herzog, Dmitrij Wasiukow
★★
Rok z życia syberyjskiego trapera. Ogląda się z rozdziawioną paszczą... szczególnie pochód lodu na Janiseju. Ciekawy, utrzymany w herzogowiskim stylu. Warto.
Happy People: A Year in the Taiga, Niemcy

Sztorm - najszybszy kundel świata (2009) reż. Giacomo Campeotto
★★
Perełka kina familijnego. Bardzo prosty, ale nie prostacki. Autorom świetnie udało się pokazać wszystko z punktu widzenia dziecka. Mądra, sympatyczna historia. Bez zbędnego lukru. Dodatkowy plus za nietypową, jak dla tego typu kina, hip-hopową ścieżkę muzyczną.
Storm, Dania

Jeździec wielorybów (2015) reż. Niki Caro
★★
Film dużo lepszy, niż polskie tłumaczenie jego tytułu. Oryginalny świat filmowy, głęboko zanurzony w wierzeniach i tradycji maoryskiej. Kilka pięknych, wręcz magicznych scen. Niestety, kontrastują one nieco z monotonną narracją i szarymi, przeciętnymi i nudnie wykonanymi sekwencjami. Mimo to, ten film jest "jakiś" i ma "to coś", dzięki czemu można mu dać się uwieść.
Whale Rider, Nowa Zelandia i Niemcy




Syberia, Monamour (2015) reż. Vyacheslav Ross
★★
Wykonanie stojące na bardzo dobrym poziomie. Bohaterowie z krwi i kości. Przekonujące wydarzenia. Bogata psychologia postaci. Jednym słowem, wszystko to, co kochamy w kinie rosyjskim oraz co sprawia, że jest ono jednym z najlepszych na świecie. 
Sibir. Monamur, Rosja


piątek, 2 czerwca 2017

Przegląd obejrzanych - KWIECIEŃ i MAJ 2017

W minionych dwóch miesiącach działo się tak dużo i niefilmowo, że zupełnie nie miałem czasu oglądać i pisać. Jednak kilka tytułów udało mi się poznać, więc odnotuję je z kronikarskiego obowiązku.

Po kolei, od najgorszego do najlepszego:


Próba ogniowa  (2008) reż. Alex Kendrick
★★✰✰✰
Nie oglądajcie tego filmu. Jest on obrzydliwie moralizatorski i łopatologiczny. Cała historia jest do bólu sztuczna, plastikowa. Nieumiejętnie próbuje wtłaczać z góry założone tezy. Tani wyciskacz łez.
Fireproof, USA

Pamiętnik Andrzeja Kondratiuka  (2006) reż. Andrzej Kondratiuk
★★✰✰✰
Tylko dla największych fanów twórczości AK.
dokumentalny, Polska

Córa Marnotrawna (2001) reż. Andrzej Kondratiuk
★★✰✰✰✰
Bardzo specyficzny. Dużo w nim dobrych pomysłów i inteligentnych zabaw z widzem, lecz wszystkie one zostały upchnięte w nierównej fabule i szaro-burym, tanim wykonaniu.
Polska

Mama (2014) reż. Xavier Dolan
★★✰✰✰
Nie zrobiłem notatek po filmie i teraz nie pamiętam, co dokładnie mi się w nim nie podobało, choć uwag do tego filmu miałem mnóstwo. Początek oglądało się bardzo dobrze, gdyż jest to wyraziste kino z ciekawie zarysowanymi sylwetkami głównych bohaterów. Niemniej, całość jest zbyt przeciągana. W końcówce miałem wrażenie, że twórcy sami się  pogubili. Może po prostu film powinien skończyć się dużo wcześniej? Główny trzon, czyli wątek fantastyczny jest zupełnie nietrafiony. Miałem wrażenie, że był dorobiony na siłę, aby reszta filmu miała jakikolwiek sens. Z kolei, główny bohater jest niewiarygodnie wyidealizowany. Dolan narzuca nam swoje zdanie na jego temat, z którym od początku się nie zgadzałem. W efekcie, całość - nie tylko zachowania głównych bohaterów - bardzo irytuje. Niemniej, jest to ciekawe, odważne i warte uwagi kino, choć nie najwyższych lotów.
Mommy, Kanada

Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham (2016) reż. Paweł Łoziński
★★✰✰
Film składa się z trzech, wciąż powtarzanych ujęć. Każde z nich zawiera twarz jednego z trojga bohaterów. Całość dzieje się w jednym pomieszczeniu. Wszystko sprowadza się do wyrażania uczuć poprzez słowa. Oryginalna forma dobrze oddaje treść, która może poruszyć widza, o ile ten wcześniej nie zaśnie przed ekranem. Ten dokument albo zrobić na Was wrażenie, albo nie wytrzymacie do końca. Ja miałem przyjemność go obejrzeć w ramach "Filmoterapii z sensem".
dokumentalny, Polska

Harold i Maude (1971) reż. Hal Ashby
★★✰ 
Niesamowity film! Pełen nie mniej szalonych pomysłów, niż jego główni bohaterowie. Ten obraz wręcz kipi od specyficznego humoru, dobrej muzyki i oryginalnych, zapadających w pamięci scen. Ma niesamowity nastrój, podkreślony grą aktorską. Całość jest bardzo wyrazista i skłaniająca do refleksji. Dla mnie bomba! Zobaczcie sami poniższy zwiastun: 
Harold and Maude, USA



piątek, 31 marca 2017

Przegląd obejrzanych - MARZEC 2017

W minionym miesiącu obejrzałem sporo bardzo ciekawych filmów...

Po kolei, od najgorszego do najlepszego:


Wakacje pana Hulot  (1953) reż. Jacques Tati
★★✰✰✰
Specyficzny – to jedyne, co dobrego mogę powiedzieć o tym filmie. Co prawda, może podobać się jego wakacyjny nastrój i słoneczny świat wybrzeża Francji, ale nie oferuje on niczego, poza tym. Na pewno jest jakiś, pełen charakterystycznego humoru, być może nawet będącego inspiracją dla Chmielewskiego („Nie lubię poniedziałku”), lecz scena za sceną, a raczej skecz za skeczem, miałem wrażenie, że jest to zupełnie o niczym. Dodatkowo wydarzenia, o ile tak to można w ogóle nazwać, nie rozgrywały się dostatecznie dynamicznie i szybko, a z każdego kolejnego zupełnie nic nie wynikało dla dalszej części filmu. Do tego, w wykonaniu razi sporo niedoróbek (nawet 25 lat starszy Chaplin był lepiej wykonany). Koniec końców, ten film, jako całość, jawi się jako kiczowata komedyjka. Jak dobrze, że przyszła francuska nowa fala.
Les Vacances de Monsieur Hulot, Francja

Trzy dni  (1991) reż. Sharunas Bartas
★★✰✰✰
Od początku w oczy rzuca się słaby montaż i ponure przestrzenie zachodniej części upadającego ZSRR. Nic się nie dzieje, nie wiadomo, o co chodzi, a wydaje się, że nie chodzi o nic. Nie było wprowadzenia, ba, nawet nie było ani jednego bliższego kadru, abyśmy mogli zobaczyć, jak wyglądają główni aktorzy. Pierwsze pół godziny tylko jacyś ludzie chodzą po ekranie w tę i we w tę. Trudno nawet nazwać ich bohaterami, bo nikt ich nie przedstawił. Całość jest piekielnie wymagająca. Choć stanowi spójny artystyczny obraz, w którym udało się uchwycić pewne emocje i stany ducha, trudno mi to kupić. Jest zbyt dosłownie, zbyt łopatologicznie. Gdyby chociaż była tam odpowiednio dobrana muzyka, lepsze zdjęcia, lepsza reżyseria. Doceniam treść, nie pochwalam za formę - smutne, postne kino.
Trys dienos, ZSRR

Pod piaskiem (2000) reż. François Ozon
★★✰✰✰✰
Na początku, atmosfera tajemnicy i niepokoju zapowiadała historię a'la "Basen". Film jednak okazał się klasycznym dramatem, głęboko wchodzącym do umysłu bohaterki. Swoistym studium traumy, tudzież szoku. Niestety, autorzy scenariusza miotali się równie bardzo, co główna bohaterka. W efekcie, był to obraz mało zwięzły i uporządkowany, choć przejawiał całkiem spore ambicje.
Sous le sable, Francja i in.

Sława (1980) reż. Alan Parker
★★✰✰✰✰
To film z gatunku tych kultowych, choć niezbyt artystycznie zaawansowanych. Oddaje nastrój tamtych lat, jest obrazem tamtego pokolenia. Ogląda się go doskonale, zawiera kilka świetnych scen, ale jako całość, niewiele pod względem treści ma do zaoferowania. Scenariuszowi można zarzucić całą masę uroszczeń, płycizn, a wykonaniu delikatnego szpanerstwa. Ot, takie lekkie, proste i przyjemne kino. Jako dzieło popkultury, „Fame” jest warte odnotowania, a – jeżeli ktoś lubi takie produkcje – również obejrzenia.
Fame, USA

Poezja (2010) reż. Chang-dong Lee
★★✰✰✰✰
Egzotyczni bohaterowie i ich decyzje, które trudno zrozumieć. Siląca się na mądrość i piękno fabuła. Jednak zbyt rozwlekła, z wieloma zbędnymi scenami i ujęciami. Zbyt wiele wątków, które zbyt mało mają ze sobą wspólnego. Słaba, zbyt otwarta końcówka. Ciekawa treść i postać głównej bohaterki, nie do końca udana reżyseria, scenariusz i wykonanie.
Shi, Korea Południowa

Wynająłem płatnego mordercę (1990) reż. Aki Kaurismäki
★★✰✰✰✰
Bardzo chłodny, specyficzny nastrój filmu. Przerysowane, nieco karykaturalne postaci głównych bohaterów. Pełne czarnego humoru ich wybory, całe sceny i rozwój fabuły. Jest to na pewno coś nietypowego, oryginalnego. Poza tym, podobały mi się matowe kadry, pełne pastelowych kolorów i głębokich czerni. Wyglądało to bardzo plastycznie i było ładnie kadrowane. Sama treść była przewidywalna, choć częściowo wynikało to ze stylu filmu i charakteru głównego bohatera. Historia miała sens, choć nie była jakoś specjalnie głęboka.
I Hired a Contract Killer, Finlandia i in.

Pamiętnik filmowy Igi C. (2000) reż. Iga Cembrzyńska
★★✰✰✰ 
Rarytas dla fanów - takich jak ja - zakochanych w Gzowie i filmach Igi i śp. Andrzeja. Magia przyrody, zmiany pór roku, beztroska, przemijanie. Warto dla każdej kolejnej sceny w łódce lub pod kwitnącą wiśnią. Oglądając, cieszę się jak As.Wszystkim, którzy jeszcze nie znają twórczości A. Kondratiuka, gorąco polecam "Cztery pory roku", "Wrzeciono czasu", "Słoneczny zegar", "Gwiezdny pył"...
dokumentalny, krótkometrażowy, Polska

Manchester by the sea (2016) reż. Kenneth Lonergan
★★✰✰✰
Bardzo solidnie wykonany i przemyślany. Przekonują jego bohaterowie i świat przedstawiony, dzięki czemu ogląda się dobrze. Całość ma sens, choć nie porywa, bo brakuje jej pazura… a może tej wręcz matematycznej dokładności znanej z „Margaret”? Może jakiegoś szczypania i denerwowania widza podczas seansu? W każdym razie, dobry film.
USA

Gorączka złota (1925) reż. Charles Chaplin
★★✰✰✰
Dzięki takim filmom sztuka filmowa się rozwijała i zyskiwała rzesze fanów. Jest to historia napisana ku uciesze gawiedzi, czysta rozrywka oprawiona w ładną historię o czymś. Sposób jej opowiedzenia, otwartość, prostota, czytelność sprawiają, że film broni się nawet dzisiaj, już prawie 100 lat od premiery. Zaskakuje bardzo dobre, dopracowane wykonanie. Bardzo łatwo dać się porwać tej konwencji i polubić film Chaplina.
The Gold Rush, USA

As w potrzasku (1951) reż. Billy Wilder
★★✰✰
Łatwy i przyjemny film dla mas. Jednak jego scenariusz jest klasyczny, wręcz wzorowy. Podejrzewam, że na podstawie tego filmu, prowadzono zajęcia w szkołach filmowych, a inni scenarzyści się na nim wzorowali. Są tu ciekawi bohaterowie, jest oryginalny pomysł na fabułę, intryga, dobre dialogi, odrobina dramaturgii i przemiana głównego bohatera. Całość, choć niespecjalnie głęboka, to porusza ciekawe i uniwersalne tematy przy użyciu dość widowiskowej historii. W pełni zasłużone miejsce na liście klasyki Hollywood. Warto zobaczyć!
Ace in the Hole, USA


FILM MIESIĄCA:




Zakazane zabawy (1952) reż. René Clément
★★
Prosty, szczery i piękny film. Z jednej strony, los dziecka w czasie wojny. Z drugiej, życie na francuskiej wsi, przypominające odrobinę „Samych swoich”. Z trzeciej, spotkanie niewinnych dzieci z tajemnicą śmierci i pytaniami o dusze, zbawienie ludzi i zwierząt. Wreszcie, przyjaźń, a może nawet jakieś pierwsze dziecięce zauroczenie. Można się i pośmiać, i wzruszyć. Całość dobrze zagrana, sfotografowana i wyreżyserowana. Jedna z możliwych interpretacji tytułu, czyli zakazanych zabaw, oryginalna, zapadająca w pamięć.
Film został wyróżniony znakiem jakości "KYRTAPS Poleca!", przyznawanym od ponad 10 lat mało znanym filmom, wyróżniającym się pod względem artystycznym.
Jeux Interdits, Francja


środa, 1 marca 2017

Przegląd obejrzanych - LUTY 2017

W minionym miesiącu obejrzałem wiele świetnych filmów... ale po kolei, od najgorszego do najlepszego:


Moonlight (2016) reż. Barry Jenkins
★★✰✰✰✰✰
Tak się złożyło, że najniżej ocenionym w tym miesiącu filmem okazał się zwycięzca tegoroczny Oscarów. Jest to film dość nierówny. Na początku może się podobać jego tematyka, punkt widzenia, świat przedstawiony oraz postaci głównych bohaterów. Jednak już na tym etapie, cała ta historia wydaje się zbyt prosta i płytka psychologicznie, aby mogła być prawdziwa. Następnie dostrzegalny jest brak konsekwencji jej twórców. W efekcie, dalsza część filmu się rozjeżdża. Traci spójność, staje się zbyt rozwlekła, przeciągana i naciągana. Wszystko to, czego dowiedziałem się przez całe ostanie pół godziny, zdolny reżyser powiedziałby w dwóch przemyślanych scenach. Nic szczególnie złego w tym filmie nie razi, ale z drugiej strony, brakuje mu ikry. Końcówka mdła, bezbarwna. Twórcy filmu wyraźnie wystrzelali się na początku i na zakończenie zostały już im tylko same ślepaki.
USA

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) reż. Paolo Genovese
★★✰✰✰✰
Ciekawy pomysł na film. Grupa znajomych, podczas wspólnej kolacji, rozpoczyna pewną grę. Kładą telefony na stół i korzystają z nich wyłącznie publicznie, tj. czytają na głos wiadomości, pokazują innym zdjęcia, rozmawiają w trybie głośniomówiącym. Ogląda się to lekko i zabawnie, choć różne brudy wychodzą na wierzch. W pewnym momencie film robi się trochę naciągany i przesadzony, tym bardziej, że zbyt głębokiej psychologii i rysów postaci w nim nie znajdziemy. Sprytne zakończenie.
Perfetti sconosciuti, Włochy

Portier z hotelu Atlantic (1924) reż. F.W. Murnau
★★✰✰✰
Czytelna historia, którą ogląda się dobrze. Dramat osobisty i społeczny rozgrywający się w ładnej scenografii, dobrze sfotografowany, ozdobiony przepiękną muzyką. Jak dla mnie zbyt mało treści. Historia zbyt prosta, oczywista i naiwna, nawet jak na niemą produkcję z przed ponad 90 lat.
Der letzte Mann, Niemcy

Blue Jasmin (2013) reż. Woody Allen
★★✰✰✰
Scenariusz jest naprawdę dobry - bohaterowie ciekawi, a historia umiejętnie zbudowana. W kilku scenach można dostrzec inteligentny błysk Allena, dzięki któremu zasłynął on przed wieloma laty. Po wielu bezbarwnych filmach wyprodukowanych w ostatnim czasie, Allen tym razem stworzył coś nieco bardziej wyrazistego. Co prawda, nie ma w nim nic odkrywczego pod względem formy ani nic przesadnie wartościowego pod względem treści, ale to bardzo solidne, trzymające wysoki poziom, kino o czymś.
USA

Pan Turner (2014) reż. Mike Leigh
★★✰✰✰
Charakterystyczny sposób bycia głównego bohatera zapamiętam na długo dzięki świetnej roli Spalla. Film jest dopracowany w najmniejszym detalu. Mnóstwo w nim dyskretnych ozdobników i sprytnych posunięć. Uwagę przykuwają ładne wnętrza i krajobrazy, a to dzięki dobremu światłu i zdjęciom. Świetne są tu pojedyncze sceny i dialogi. Znakomite jest samo zakończenie. Jednak całość, jak dla mnie, zbyt monotonna i przydługa. We znaki daje się brak dramaturgii. Trzeba lubić takie kino, aby móc w pełni docenić ten film.
Mr. Turner, Wielka Brytania 

Scena ciszy (2014) reż. Joshua Oppenheimer
★★✰✰✰
Pierwszy, z dwóch przerażających dokumentów. Poświęcony masowym mordom w Indonezji, w których zginęło około miliona ludzi. Film ważny, pokazujący problem z dzisiejszego punktu widzenia. Ozdobiony ładnymi zdjęciami. Co prawda pokazuje emocje, przekonuje dialogami i bardzo mocno trzyma się prawdy, ale w jego formie zabrakło mi jednak umiejętnego budowania dramaturgii oraz lepszego uporządkowania poruszanych wątków. Pod tym względem, jego twórcy powinni brać przykład z polskiego, dość podobnego dokumentu...
The Look of Silence, dokumentalny, międzynarodowy

Miejsce urodzenia (1992) reż. Paweł Łoziński
★★✰✰
Bohater wraca po latach z USA do Polski i próbuje się dowiedzieć, co się stało z jego bratem oraz jak został zamordowany jego ojciec. Spotyka się z ludźmi, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej. Umiejętnie zostało przedstawione tu mini-śledztwo. Jest tajemnica i niepokój. Stopniowo przekazywana treść filmu przeraża! Łoziński w odpowiednich momentach potrafi skierować kamerę na twarz bohaterów, aby zarejestrować ich emocje. Brawo! Choć film na pierwszy rzut oka wygląda na amatorską produkcję na kręconą na VHS, jest znakomity.
dokumentalny, Polska 

Błędny ognik (1963) reż. Louis Malle
★★✰✰
Klasyka kina nowej fali. Fabularnie podobny do "Pętli" Hasa. Samotność, szukanie sensu, poczucie goryczy... Dobrze zrobiony, nastrojowy film psychologiczny. Nie można mu odmówić jakości, choć mnie jakoś szczególnie nie uwiódł.
Le feu follet, Francja 

Pokot (2017) reż. Agnieszka Holland
★★✰✰
Jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Świetnie napisany i wykonany. Przezabawny, baśniowo-oniryczny, a za chwilę mroczny kryminał. Ma jednak pewne niedoskonałości, o których więcej w pełnej recenzji [tutaj].
Polska

Poniedziałek (2000) reż. SABU
★★✰✰
Miałem mieszane uczucia po tym filmie. Z jednej strony jest niesamowity, oryginalny, gra na emocjach, trzyma w napięciu, jest zrobiony wręcz popisowo. Z drugiej strony, o czym to właściwie miało być? Pierwsza scena bardzo efektowna, ale czy efektywna? Przecież ona była o niczym. Gdyby ją wyciąć, film raczej niczego by nie stracił. Rozwinięcie oglądało się dobrze… w poczuciu, że jest pozbawione głębszego sensu. Wszystko jest tu nieszablonowe, pomysłowe, wręcz popisowe, ale o niczym. Końcówka świetna, zaskakująca, zwodząca. Kapitalna dramaturgia. I tu pojawia się sens… czy raczej wydmuszka? Mimo wszystko, film wart obejrzenia, choćby dla czystej rozrywki, bo to bardzo umiejętnie zrobione i oryginalne, choć nieco szpanerskie, bawiące się formą, kino. 
Monday, Japonia 

Margaret (2011) reż. Kenneth Lonergan
★★
Bardzo złożony i dobrze przemyślany scenariusz. Historia pełna rozmaitych problemów podsuwanych widzowi na wielu poziomach opowieści. Bogate i przekonujące psychologicznie portrety wszystkich bohaterów, którzy zostali tu ze sobą skonfrontowani. Kapitalny film, któremu brakuje zwrotów akcji i dramaturgii, a przez większość czasu jest zbyt monotonny, choć ważny. Pełna recenzja do przeczytania [tutaj].
USA

Z życia marionetek (1980) reż. Ingmar Bergman
★★✰✰
Trudne i przegadane kino. Chwilami miałem wrażenie, że lepiej by się stało, gdyby scenariusz został wydany w formie książki..., że lepiej ta historia się nadaje do czytania, niż oglądania. Jednak ostatecznie, ten film się broni treścią, niespotykanie głęboką analizą psychiki głównego bohatera, konsekwencją Bergmana oraz zdjęciami Nykvista. W efekcie, wchodzi on do głowy i już tam zostaje. Każe o sobie myśleć, bo ma moc oddziaływania na widza.
Aus dem Leben der Marionetten, RFN i Szwecja


ARCYDZIEŁO

Furman śmierci (1921) reż. Victor Sjöström
★★
Kino nieme z przed prawie 100 lat jest dzisiaj raczej mało atrakcyjne, gdyż posługuje się prymitywnymi środkami wyrazu. Jednak ten tytuł broni się tym, że przy pomocy raczkującego dopiero języka filmu, jego twórcom udało się stworzyć piękny, poetycki przekaz. W efekcie, forma tego filmu nie tylko jest bardzo przystępna, ale wręcz zachwyca. Bardzo łatwo zapomnieć, że to kino nieme, i dać się porwać fabule. Tym bardziej, że kolejne sceny opowiedziane są z dużym wyciem i lekkością. Muzyka jest znakomita, a jej rola nie do przecenienia. Jest to wręcz zjawiskowy obraz, przedstawiający bardzo przemyślaną historię o uniwersalnym i ważnym przekazie. 
Körkarlen, Szwecja



FILM MIESIĄCA

Sól ziemi (2014) reż. Wim Wenders i Juliano Ribeiro Salgado 
★★
To w zasadzie również arcydzieło, choć nie filmowe. Film mocny, mądry, wręcz mistrzowski. Treść przerażająco głęboka, docierająca do najciemniejszych i najjaśniejszych zakamarków ludzkiej natury. Nie jest to jednak zasługa filmowców, ale głównego bohatera – fotografa Salgado, który zdjęciami i słowem opowiada o tym, gdzie był i co widział przez ostatnie 50 lat swojej niezwykłej twórczości. A był w Etiopii podczas wielkiego głodu, Rwandzie podczas rzezi, w Jugosławii podczas wojny, czy wreszcie w Brazylii podczas sadzenia nowego lasu. Wielkie dzieło niesamowitego człowieka! A sam film sprawia wrażenie, jakby Wenders próbował naśladować Herzoga. W efekcie, narracja i wprowadzenie psują całość. Gdyby filmowcy skromnie odsunęli się w cień, wyszłoby to jeszcze lepiej. Mimo to, „Sól ziemi” jest pozycją obowiązkową dla każdego. Gorąco polecam!
Le sel de la terre, dokumentalny, Brazylia, Francja, Włochy



poniedziałek, 27 lutego 2017

Pokot

Na początku filmu, z każdego rogu ekranu wychodzą zwierzęta. Miejsce akcji, czyli rejon Kłodzka, wygląda jak jakaś Arka Noego. Chwilę później, zaczyna się lekko irytująca narracja. Agnieszka Mandat po prostu nie robi pauz, przez co jest mało zrozumiała, i zamiast budować nastrój, wprowadzać w opowieść, jest przeciwskuteczna. Dalej, co by się nie działo, w każdej scenie znajdują się nawiązania do zabijania zwierząt przez myśliwych. Sprawia to wrażenie braku umiaru, wtłaczania widzom pewnych treści - wręcz - pewnej napastliwości.

Na szczęście, to tylko wrażenia z początku filmu. Później jest coraz lepiej, a wszystkie złe wspomnienia zostają zamazane i naprawione. Owe początkowe odczucia wynikają z tego, że film wciąż miesza konwencje, balansując między poważną dosłownością a oniryzmem - od baśni, przez komedię, po kryminał. Z czystym sumieniem, nie mogę jednak powiedzieć, że robi to umiejętnie. Trudno bowiem, szczególnie na początku, odebrać to tak, jakby życzyli sobie tego twórcy. Ten kłopot dotyczy także samej końcówki. W niej jednak, niestety, nie tylko problemem jest zrozumienie konwencji oraz intencji autorów filmu, ale zupełny bezsens zachowań bohaterów… Po prostu, jedną lub dwie sceny należałby wyciąć.

I już. Koniec listy wad. Teraz pora na laurkę, która się należy, bo to jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat.


Dobry i dopracowany scenariusz, pełen ozdobników, smaczków i perełek w postaci doskonałych dialogów i scen. Barwne, szczegółowo opisane postaci, czasem wręcz z krótkimi retrospekcjami wyjaśniającymi ich przeszłość. Bohaterów tego filmu po prostu można polubić.

To taka baśń z wieloma mrocznymi scenami przeplatanymi potężną dawką dobrego humoru – podczas seansu można bawić się jak na najlepszej komedii, by za chwilę oglądać sceny rozpaczy nad zabitym zwierzęciem. Sporo tu ciekawych odniesień kulturowych, aż po odjechane mieszanie konwencji (np. piosenka „Moja krew” śpiewana w kościele przez chór chłopięcy nad ciałem dzika). Całość dopełniają ładne zdjęcia, świetny montaż i, w ogóle, bardzo staranne wykonanie całego filmu. Jest to po prostu obraz wysokiej jakości.



A treść? Choć może nie jest jakoś specjalnie głęboka, to próbuje uwrażliwić widza na cierpienie zwierząt zabijanych przez myśliwych. Stawia pytania, jednak nie daje jasnych odpowiedzi. Uważam, że nie można zarzucić jej jednostronności. Co prawda, głównie patrzymy na świat i wydarzenia oczyma głównej bohaterki, dla której myśliwi są źli i koniec, ale z drugiej strony ta nasza Pani Duszejko uchodzi za wariatkę, a z jej dziwnym zachowaniem trudno się utożsamiać. Dzięki temu, widz może polubić szaloną emerytkę, ale nie koniecznie musi się z nią zgadzać. To w końcu myśliwi są racjonalnie działającymi, szanowanymi obywatelami, a Duszejko mieszkającą samotnie na odludziu wariatką, która odstawia szopki na komendzie policji i zachowuje się jak niezrównoważona emocjonalnie.

Zapraszam do kin. Raczej nie pożałujecie. Ja miałem dużą przyjemność z oglądania.

reż. Agnieszka Holland, 2017

Moja ocena: 8 /10

niedziela, 19 lutego 2017

Berlinale 2017

Co roku na całym świecie odbywa się tysiące festiwali filmowych. Setki z nich to festiwale międzynarodowe. Jednak tylko trzynaście zaliczanych jest do tak zwanej klasy „A”, czyli międzynarodowych festiwali konkursowych - imprez akredytowanych przez Międzynarodową Federację Zrzeszeń Producentów Filmowych. Do nich zaliczają się, m.in. festiwale w Karlowych Warach, Locarno, Montrealu, San Sebastian, Tokio, czy… Warszawie. Są to wydarzenia cieszące się największym rozgłosem, a przyznawane na nich nagrody sporo znaczą w świecie filmowym. Jednak, jak mi się wydaje, tylko trzy, z trzynastu festiwali listy „A”, zna chyba każdy. Są to festiwale w Cannes, Wenecji i Berlinie.

Mam wrażenie, że numerem jeden niezmiennie pozostaje Cannes. To w ramach konkursu rozgrywanego na Lazurowym Wybrzeżu, odbywają się światowe premiery najnowszych dzieł najwybitniejszych twórców. To w Cannes rywalizują ze sobą Michael Haneke, Ken Loach, bracia Dardenne, czy Bella Tarr. Festiwal, choć przejawia odrobinę skrzywienie pro-francuskie, wydaje się być jednym z najbardziej miarodajnych przeglądów najciekawszych nowości w danym roku. Tym bardziej, że aby się zakwalifikować do prestiżowego konkursu głównego, trzeba prezentować bardzo wysoki poziom.

Podczas, gdy Cannes to wielkie nazwiska wielkich reżyserów, Berlinale skupia się często na ciekawych produkcjach z Europy Środkowej, Bałkanów. Zawsze sporo jest na nim dzieł twórców, nieznanych bliżej zwykłemu widzowi, z nieco bardziej egzotycznych filmowo stron świata, jak na przykład Chiny, Peru, Turcja czy Iran. Festiwal w Berlinie jest bliskim nam, nie tylko geograficznie. To tam chętnie prezentują swoje nowe filmy polscy twórcy. Co prawda, bez znaczących sukcesów, gdyż nigdy żadnemu polskiemu dziełu nie udało się wygrać konkursu głównego.

W ostatnich latach Berlinale wygrywały takie filmy, jak: „Grbavica" (9/10), „Małżeństwo Tui", „Elitarni" (3/10), „Gorzkie mleko" (6/10), „Miód" (8/10), „Rozstanie" (9/10), „Cezar musi umrzeć" (8/10), „Pozycja dziecka" (7/10), „Czarny węgiel, kruchy lód" (7/10), „Taxi-Teheran", czy „Fuocoammare. Ogień na morzu".

Dzisiaj zakończył się 67. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie. Główną nagrodę, Złotego Niedźwiedzia, zdobył węgierski film w reżyserii Ildikó Enyedi pt. „Testről és Lélekről”. Można przypuszczać, że faktycznie był to najlepszy film prezentowany w tegorocznym konkursie, gdyż niezależne jury Międzynarodowej Federacji Krytyki Filmowej było zgodne z jury konkursowym i także przyznało swoją nagrodę (FIPRESCI) temu dziełu. Na gali rozdania nagród nie zabrakło polskiego akcentu. Nagrodę im. Alfreda Bauera, dla filmu fabularnego, który otwiera horyzonty sztuki filmowej, otrzymała Agnieszka Holland za „Pokot”. Warto przypomnieć, że nie tak dawno, bo w 2009 roku, ta nagroda powędrowała do innego Polaka – Andrzeja Wajdy za film „Tatarak”.

Zainteresował Cię temat nagród filmowych?
Przeczytaj także: Rozdanie Oscarów – a co to mnie obchodzi!?

wtorek, 7 lutego 2017

Przegląd obejrzanych - STYCZEŃ 2017

Przegląd i ranking wszystkich filmów obejrzanych w minionym miesiącu. Tego typu zestawienia będą pojawiały się tutaj regularnie, pod warunkiem, że będzie o czym pisać.

Gdzie jest Dory (2016) reż. Andrew Stanton
★★✰✰✰✰✰✰✰✰
Bajeczka dla dużych i małych dzieci. Jest całkiem ładnie animowana, kolorowa. Sporo się w niej dzieje, gdyż bohaterowie mają mnóstwo przygód. Niestety, forma i treść nie są ani odrobinę oryginalne. Całość sprawia wrażenie robionego na siłę. Historia w wielu miejscach jest przekombinowana, a rozwój wydarzeń przeciągany i naciągany. Skutkuje to tym, że bajka zamiast bawić, zaczyna irytować.
Finding Dory, animacja, USA

La La Land (2016) reż. Damien Chazelle
★★✰✰✰✰✰✰✰
Pełna recenzja do przeczytania [tutaj].
musical,USA

Nice Guys. Równi goście (2016) reż. Shane Black
★★★★✰✰✰✰✰✰
Rozrywkowa rozpierducha. Fajna historyjka z odpowiednio dobraną ilością akcji i humoru. Ogląda się dobrze, choć głupota momentami razi, a sensu zupełnie brak. Wykonanie na niezłym poziomie.
The Nice Guys, USA

Powidoki (2016) reż. Andrzej Wajda
★★★★✰✰✰✰✰✰
Pełna recenzja do przeczytania [tutaj].
Polska

Królowa pustyni (2015) reż. Werner Herzog
★★★★✰✰✰✰✰✰
Na początku mamy mdłe hollywoodzkie romansidło. Kto przez nie przebrnie, rozpocznie ciekawą podróż po Bliskim Wschodzie początków XX w. Piękne zdjęcia i krajobrazy. Solidne wykonanie. Ciekawa biografia tytułowej bohaterki. Płytka treść. Mało ambitny zapychacz, w którym jest coś, co może zainteresować. To podróżnicza dusza Herzoga? jego zamiłowanie do krajobrazów? Ciekawość świata przedstawionego, odmiennych kultur, czy samej głównej bohaterki?
Queen of the Desert, USA

Lobster (2015) reż. Yorgos Lanthimos
★★★★✰✰✰✰✰✰
Film oparty na ciekawym pomyśle. Intrygujący początek, fikcyjny świat filmowy i jego bohaterowie. Jest w tym coś oryginalnego, tajemniczego. Niestety, słabe rozwinięcie, niespecjalna reżyseria. Samej treści nie kupuję, gdyż jest wręcz idiotyczna. Głupie, słabo nieuzasadnione zakończenie. Niemniej, film zapada w pamięć.
The Lobster, Grecja

Wyspa kukurydzy (2014) reż. George Ovashvili
★★✰✰✰✰✰
Początek można opisać krótko - instrukcja zasiedlania wyspy, budowania domu i siania kukurydzy. Takie powolne kino też ma swoje liczne plusy. Ten tytuł może oczarować, porwać na wyspę na rzece. Jednak, jak dla mnie, choć jest prawdziwy, przekonujący, to jego treść jest zbyt mało gęsta. Spory minus za zakończenie, bo w mojej ocenie jest ono po prostu głupie. W skrócie - urocza forma, ładne zdjęcia, lecz za prosta historia, z której zbyt wiele dowiedzieć się nie można.
Simindis Kundzuli, Gruzja

Jak ojciec i syn (2013) reż. Hirokazu Koreeda
★★✰✰✰
Świetny temat! Równie interesujące rozwinięcie i poruszana problematyka. Dobre wykonanie. Szkoda, że w drugiej części tempo strasznie spadło. Film stał się za bardzo rozwlekły i dużo mniej przekonujący. Niemniej, wart jest obejrzenia.
Soshite Chichi ni Naru, Japonia

Moja matka (2015) reż. Nanni Moretti
★★✰✰✰
Stonowane kino dnia codziennego. Pozbawione fajerwerków jeżeli chodzi o treść i formę. Nie porywa, ale przekonuje swoim przywiązaniem do ziemi. Sporo w nim prawdziwych emocji, problemów. Tematyka dotyczyć będzie – prędzej lub później – każdego.
Mia madreWłochy

Mustang (2015) reż. Deniz Gamze Ergüven
★★✰✰✰
Bardzo ciekawy temat i treść. Wciągająca historia, ładne zdjęcia i scenografia. Dużo wyżej bym go ocenił, gdyby nie to, że postaci są nieco zbyt płytkie psychologicznie. Mimo to, film bardzo mi się podobał. Warto zainteresować się tym tytułem.
Francja, Turcja

Sekrety morza (2014) reż. Tomm Moore
★★✰✰
Jestem za stary na takie bajki, więc trudno mi oceniać. Na pewno dla dzieci to świetna propozycja. Jest bardzo ładnie animowana, estetyczna. Rozwija wyobraźnię i poczucie piękna. Dobra, bardzo sensowna historia z morałem.
Song of the Sea, animacja, Irlandia, Dania, Belgia, Luksemburg i Francja

Fantastyczny Pan Lis (2009) reż. Wes Anderson
★★✰✰
I kolejna bajka, choć skierowana do nieco większych dzieci. Niewątpliwie wyróżniają ją bardzo estetyczne, realistyczne i twórcze animacje. Historia jest dobrze napisana, niegłupia i o czymś. Ogląda się dobrze. Zapada w pamięć. Proszę o więcej takich bajek.
Fantastic Mr. Fox, animacja, USA

Imigranci (2015) reż. Jacques Audiard
★★✰✰
Stonowany, przemyślany, aktualny i ważny. W ciekawy sposób opisujący rzeczywistość. Pokazujący ją z interesującego punktu widzenia. Ten film jest przekonujący, bo – choć może nie widać tego na pierwszy rzut oka – zawiera głęboką psychologię postaci.
Dheepan, Francja


REKOMENDACJA

Remember (2015) reż. Atom Egoyan
★★
Pełna recenzja do przeczytania [tutaj].
Kanada


FILM MIESIĄCA

Droga do miasta (1955) reż. Satyajit Ray
★★
Kapitalna reżyseria, zdjęcia, montaż, muzyka. Majstersztyk przywodzący na myśl wybitne filmy włoskie, reżyserów uchodzących dziś za mistrzów światowego kina. To dzieło wciąga do realiów życia bohaterów. Indyjski neorealizm. Prawda życia codziennego. Najwyższa półka kina autorskiego!
Pather Panchali, Indie